Konio-żerne traktory…

Ostatnio dużo się dzieje. Nawet kilka całkiem pozytywnych rzeczy. 
Na koniec czerwca pisałam o sąsiedzkiej stajni. Niestety – nie zadzwonili :( Może jeszcze zadzwonią, chciałabym…
W ciągu tygodnia w zasadzie niewiele się działo, bo wiadomo – praca. I dojazdy. Brak siodła, więc brak też jazd… Wieczorami mnóstwo komarów na nic nie pozwala. To jest straszne!
W piątek Nocka okulała. Nie stawała na łapkę lewą tylną. Bidunia, ale mimo to chciała koniecznie na dwór!
Weekendowa pogoda dopisała. Było cudnie. Ciepło, ale nie było skwaru. W sobotę ogarnęłam wszystko rano – lubię się zmobilizować i rano posprzątać boksy i ogarnąć stajnię. Konie chciały na łąkę, zanim jeszcze przyleciały gzy. Potem na spokojnie kawka, śniadanko… Ogarnęłam trochę w domu. Wczesnym popołudniem przyjechała Marta z Moniką. Monika pożyczyła mi siodło, gdyż jak się okazało, nie udało się mojego jeszcze naprawić. I może to potrwać… Więc dobre Duszyczki się zlitowały nade mną. Całe szczęście, że siodło nawet pasuje na grzbiet Brokata. Niestety dobre Duszyczki bardzo szybko się zmyły do swoich konisk. 
Popołudniu korzystając z okazji posiadania siodła, wsiadłam na Brokata. Na początku było fajnie, stępował dość luźno, jak ostatnimi czasy, sterowność poprawna. Jednak Dracena miała chyba gorszy dzień, przez co biegała na padoku i przeraźliwie rżała do swego ‚męża’. Dodatkowym bodźcem były traktory na okolicznych łąkach. Oczywiście Brokatowi się udzieliło, traktory stały się potworami (i co z tego, że były jakieś 500m od niego), przecież takie strachy pożerają konie! Stwierdził, że jednak wraca do stajni i stopniowo chciał mnie wywozić nerwowym krokiem. Zsiadłam, powiedziałam, że tak się bawić nie będziemy. Pokłusował na linie, trochę się motał, gapił, ale reagował na polecenia, zmiany kierunków, pseudo-liście, zatrzymania i ruszania i jak trochę ochłonął, wsiadłam ponownie. Jednak znowu stał się spięty i ‚koguci’, dodatkowo słychać było daleko kład albo motocykl.. Gdy pojawiły się jego światła, zsiadłam ponownie. Gapiliśmy się na te konio-żerne traktory i na kłada, który chyba chciał pojechać przez moją łąkę, ale zdziwił się, że powstało ogrodzenie i przejścia nie ma. Odjechał. Traktor też, na dalszą łąkę. Brokat odpuścił. Wsiadłam, ostatnia szansa, pomyślałam. Robiłam koła i zmiany, żeby zająć jego głowę, zbliżając się nieco do naszego pastwiska. Kręciłam się między sosnami. Dracena odpuściła nieco, Brokat rozluźnił się na tyle, że zaczął sięgać po trawę i na luźnej linie robiliśmy slalomy wokół choinek. Nawet zakłusowałam po dwa koła w każdą stronę wokół jednego drzewka. Zrobiliśmy duży łuk stępa na piaskach, i wróciliśmy do stajni. 
Cóż, bywa i tak, że jest ten gorszy dzień…

Moja krzywa gęba, fot. Marta:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>